czwartek, 3 sierpnia 2017

12. "Ellie... oficjalnie z tobą zrywam"

-Ellie-


Wszystko byłoby inne, gdybym kochała go wtedy naprawdę. Gdybym chciała dla niego szczęścia, potrafiłabym zaakceptować to, że niekoniecznie będziemy razem. Byłam zbyt egoistyczna, chciałam go tylko dla siebie. No i wmieszałam w to wszystko Patricię. Pozostała tylko mała iskierka nadziei, że kiedyś mi to wybaczą…

- Teraz wyjaśnij, co to wszystko ma znaczyć- powiedziała stanowczo Marisa. Była… zdenerwowana? To mało powiedziane. Gotowała się w środku ze wściekłości, zresztą nie dziwiłam jej się.

- Jestem Patricia, miło mi- zanim cokolwiek zdążyłam powiedzieć, moja siostra przedstawiła się i uścisnęła dłoń zdezorientowanych Marisy i Stefana- a to moja bliźniaczka Ellie, która zawsze wymyśla ‘plany idealne’!

To, co powiedziała, wywołało u mnie niemały szok. Spodziewałam się wybuchu złości Michaela, Gregora, Stefana i Marisy, ale liczyłam na wsparcie z jej strony. Dopiero teraz poczułam, że jestem na totalnym dnie i nieprędko się z niego wydostanę. Mogłam mieć wszystko, a zostałam z niczym, nawet siostra się ode mnie odwróciła. Zrujnowałam nie tylko swoje życie, ale w mniejszym lub większym stopniu również kilku innych osób. Stojąc przed nimi, miałam ochotę się rozpłakać, jednak wiedziałam, że muszę być twarda.

- Zamieniłyśmy się miejscami- wyduszenie jednego zdania sprawiało mi kłopot.
- To już chyba zdążyliśmy się domyślić- odpowiedziała zażenowana Marisa- Kiedy?
- Przed kolacją z Gregorem.

Czekałam, aż pierwsza osoba wykrzyczy mi wszystko, co do mnie ma, ale usłyszałam jedynie poważny głos Schlierenzauera:

- Przepraszam, ale musimy porozmawiać z Patricią na osobności.

Gdy wyszli, odebrałam od Marisy i Stefana swoją ‘nagrodę’.

- To może wyjaśnij to jeszcze tak w skrócie, bo ja chyba nie ogarniam babskiego toku rozumowania…

Kraft na początku nie rozumiał do końca, o co w tym wszystkim chodzi, ale jego dziewczyna szybko odwaliła za mnie robotę.

- O to, że ona jest totalną egoistką, wymyślającą tak idiotyczne plany, że aż boli!

Zamknęłam oczy i próbowałam powstrzymać łzy, które mimowolnie cisnęły mi się do oczu.

- Chciała, żeby jej siostra umawiając się z innym facetem, wzbudziła zazdrość Michaela!- kontynuowała- On naprawdę zasługuje na kogoś lepszego- odwróciła się w moją stronę i spojrzała z pogardą w oczach.

Miała rację. Michi zasługiwał na wszystko, co najlepsze. A ja? Udowodniłam, że do niczego się nie nadaję.

- Najlepiej będzie, jak znikniesz z naszego życia- powiedział Stefan po chwili milczenia- Nie jesteś tu mile widziana ani przez nas, tym bardziej przez twoją siostrę i Gregora, o Michaelu już nie wspomnę.

Nie miałam innego wyboru.


-Gregor-


Było mi głupio, że tak pochopnie osądziłem moją ukochaną. Nie wierzyłem, że istnieje coś takiego jak kłamstwo w dobrej wierze, jednak ona naprawdę nie moła postąpić lepiej... Zachowała się wobec Ellie bardzo honorowo.

- Przepraszam, kochanie... Nie powinienem tak pochopnie oceniać... Zawsze myślałem, że prawda jest najlepszym rozwiązaniem- przytuliłem do siebie mój skarb.
- I dobrze myślałeś, bo to kłamstwo skomplikowało całą tę sytuację. Od dziś tylko prawda, dobrze?

Teraz byłem pewny co do szczerości jej słów.

- Od samego początku tylko prawda- lekko ją pocałowałem.
- A... przebaczysz Ellie? Ona naprawdę nie jest egoistką, tylko trochę się pogubiła...- powiedziała z troską.

Nie zdążyłem nic odpowiedzieć, bo do przedpokoju, w którym rozmawialiśmy, weszła właśnie siostra Patricii. Wyglądała na bardzo zdołowaną, wcale jej się nie dziwiłem. Postanowiłem zatem ją trochę rozśmieszyć, a Pati mi w tym pomogła.

- Czyli plan nie wypalił przez nas?- zapytałem, ze 'smutkiem' na twarzy.
- Widzisz, moja sis nie przewidziała tego, że staniesz się dla mnie całym światem- odpowiedział mi mój skarb.
- Ellie- zwrócił się do mnie- oficjalnie z tobą zrywam- na te słowa wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem- bo wolę twoją siostrę.
- Czyli wybaczyliście mi?- zapytała Ellie z wielką nadzieją.
- Oczywiście i... przepraszam za tamto. Jak Stefan i Marisa to przyjęli?- zapytała, jednak nie dostała odpowiedzi- Rozumiem... Co teraz planujesz?
- Raczej Londyn.

Było mi jej naprawdę szkoda. Po tym wszystkim musiała znowu wrócić do domu i żyć, jakby nic się nie wydarzyło...

- Jesteś pewna?- zapytała Pati.
Nie widzę lepszego rozwiązania. Za bardzo go zraniłam, lepiej będzie, jak zniknę z jego życia raz na zawsze...- odpowiedziała bez przekonania.
Nie odpowiedziałaś na moje pytanie- Pati próbowała wydusić z Ellie to, co naprawdę myślała.
Nie jestem przekonana. Ale wiem, że jeszcze tu wrócę...
Kiedy? Mam nadzieję, że szybko...
To zależy od Gregora, kiedy ci się oświadczy i na kiedy sobie ślub zaplanujecie. No bo mnie chyba zaprosicie?

Nie ukrywam, że bardzo mnie rozśmieszyła tym pytaniem.

- Lecę do sklepu po pierścionek! Aj, pieniędzy przy sobie nie mam...- humory nam dopisywały.
- Chyba czas na mnie.


kilka miesięcy później


-Patricia-


- A teraz, proszę państwa, ostatnia dwójka konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofschofen. Popatrzmy na skok Michaela Hayboecka!

Głos komentatora był ledwo słyszany z powodu dźwięku tysięcy trąbek. Michi był naprawdę dopingowany w swoim kraju, jednak w tym sezonie szło mu fatalnie. W kwalifikacjach zajął ostatnie, 50. miejsce.

- 112 metrów. Zobaczmy odpowiedź Gregora Schlierenzauera!

Byłam z niego bardzo dumna. Był niesamowicie pewny tego, co robi, wygranie Turnieju miał już niemal w kieszeni. Nie zawiódł także tym razem- piękny, daleki lot, zakończony perfekcyjnym telemarkiem.

- 141,5 metra! Jak on to robi? Proszę państwa! Gregor Schlierenzauer może być drugim skoczkiem w historii, który wygra wszystkie cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni!

Nie podziwiałam go za te skoki. Bardziej robiło na mnie wrażenie to, że był opanowany i nigdy nie rozmawiał ze mną o zawodach, umiał to oddzielić.

- No to piękny dzień się zapowiada… Gregor na razie pierwszy, Stefan drugi...- zagadała Marisa.
- O tak… Ale przyznasz, że im się należy jak nikomu innemu.
- Oczywiście. Słuchaj, mam takie pytanie… Tylko nie w temacie- zastanawiałam się, czy mam się bać, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać.
- Pytaj.
- Czy będziesz świadkową na naszym ślubie?

Dużo zmieniło się przez ostatnie miesiące. Marisa i Stefan zaręczyli się i jakoś zaczęliśmy się z nimi bardziej przyjaźnić. Przebaczyli również Ellie to, co zrobiła. Za to Michael zrobił się tak jakby typem samotnika…

- Oczywiście, jak się cieszę- uścisnęłam ją.
- Ja też! A Stefan miał zapytać Gregora. Tylko wiecie: jakbyście coś planowali, to my się też zgadzamy- obie się zaśmiałyśmy.


-Michael-


- Co z tobą, stary?- zapytał Stefan.
- To chyba nie najlepsza pora na rozmowę. Musisz się skoncentrować przed następnym skokiem.

Rozmowa z nim była ostatnią rzeczą, której wtedy chciałem. Przynajmniej tak mi się wydawało.

- A kiedy będzie lepsza pora? Olewasz wszystkich od kilku miesięcy, nawet trenera. Jak tak dalej będzie to wyleją cię z kadry.

Był bardziej przejęty moim losem niż ja sam. Miałem to wszystko daleko gdzieś. Nie odezwałem się ani słowem i sobie poszedłem.


40 minut później

-Marisa-


- Teraz Stefan.

Przytuliłam się do Pati, trzęsąc się cała z emocji. Wiedziałam, że musi skoczyć około 140 metrów, ale wiedziałam także, że jest w stanie to zrobić. Miał korzystne warunki. Pomimo huku dobrze słyszałam szybkie bicie swojego serca. Myślałam, że zaraz eksploduję.

- Coś niebywałego! Nowy rekord skoczni! 145 metrów!

Szybko do niego pobiegłam i mocno przytuliłam. Dla mnie to on był zwycięzcą.

- Masz to?- zapytał się po , a ja kompletnie nie wiedziałam, o co mu chodzi.
- Co?
- No… to Gregora.

Z emocji chwilowo zapomniałam o całym tym planie.

- Tak… trzymaj i szybko do niego z tym pobiegnij zaraz po skoku.


-Stefan-


Wykonałem dobrą robotę. Na razie wygrywałem, ale został jeszcze Gregor, a to, że mnie przegoni, było raczej pewne.

- Chyba jakiś boczny podmuch!

Głos spikera zmroził mi krew w żyłach, a cały narciarski świat zamarł. Na szczęście szybko ustabilizował lot, ale nie mógł już z tego wyciągnąć piorunującej odległości.

- 124 metry. Oczywiście wygrywa Turniej, ale niestety nie udało mu się wygrać wszystkich czterech konkursów...- komentator nie krył rozczarowania- Dzisiejszym zwycięzcą jest Stefan Kraft!

Szczerze? Wcale się nie cieszyłem. Szybko podbiegłem do Gregora.

- Zmieniasz plany?
- Oczywiście, że nie. Gratuluję, zasłużyłeś- w jego uśmiechu nie było ani trochę pretensji ani żalu, chociaż miał prawo być zły. Może nie na mnie, ale na warunki...


-Gregor-


Stefan podał mi tajemnicze pudełko, a chwilę po tym przybiegła moja ukochana. Przytuliła mnie mocno, nic przy tym nie mówiąc, a ja się zastanawiałem nad tym, co zrobię za kilka sekund.


- Pati...- ukląkłem na jedno kolano- czy zostaniesz moją żoną?

---------------------
Hejka!
Znowu się spóźniłam. I to konkretnie.
Mam nadzieję, że przynajmniej rozdział
wam się spodoba. Jak tam u was? 
Skocz Kinia

1 komentarz:

  1. Witamy ponownie tęskniliśmy <3
    A co do rozdziału... Grześ oświadcza się Pati co oznacza wielki powrót Ellie?
    Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń