sobota, 22 kwietnia 2017

10. U teściów

-Gregor-

- Tak, mamo, będę u was za pół godziny. Chyba że macie coś ważnego na głowie, bo słyszę po twoim głosie, że...- nie skończyłem dokończyć, bo moja rodzicielka weszła mi w słowo.
- Nie, po prostu się zastanawiam, co się stało, że tak nagle w środku tygodnia sobie o rodzicach przypomniałeś- powiedziała z ironiczną pretensją w głosie.
- Nic się nie stało... A raczej stało się. Ale nic strasznego.
- To dobrze. Czekamy na ciebie. Do zobaczenia, synku.

Zawsze zwracała się tak do mnie albo synku, albo Gregoś. Mówiła, że to po prostu słodko brzmi, jednak wiedziałem, że to raczej chodzi o to, że jeszcze jestem jej małym dzieckiem, które nie umie sobie poradzić w życiu. Może od dzisiejszego dnia coś się zmieni.

Wsiadłem w samochód i pojechałem do mojej dziewczyny. Pewnie sobie pomyśli, że znowu ją gdzieś 'porywam'.

- Gregor?- zapytała zdziwionym głosem w progu drzwi.
- Tak, to ja. Aż tak nie lubisz moich wizyt?- zapytałem, udając wielce urażonego.
- Wręcz nienawidzę- stanęła na palcach i delikatnie mnie pocałowała.
- Chodź- złapałem ją za rękę i poprowadziłem do samochodu.
- Znowu mnie porywasz?- spodziewałem się tego pytania.
- Tak jakby. Chciałbym, żebyś poznała moich rodziców- byłem ciekawy jej reakcji.
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że...- popatrzyła na mnie z ogromnym przerażeniem w oczach.
- Spokojnie, będą starali się zrobić dobre wrażenie. Zawsze teściowie ukazują swoje prawdziwe oblicze dopiero po ślubie- zażartowałem, a ona zdawała się być jeszcze bardziej wystraszona. Już chciałem sprostować sytuację...
- It's a prank, Greg. Jedźmy już- powiedziała bez stresu, ale bez entuzjazmu. Tak obojętnie.

Każda inna dziewczyna albo strasznie by się stresowała, albo jarałaby się tym, że za chwilę pozna moich rodziców. A ona... chyba do końca życia nie przestanie mnie zadziwiać.

- Powiedz mi coś o nich- jednak nie było to dla niej 'obojętne'- Są tacy jak ty, czy może całkiem inni? Pod względem charakteru oczywiście.
- Z tatą za bardzo się nie różnimy. Z wyjątkiem tego, że ja częściej robię coś spontanicznie, a on woli sobie wszystko zaplanować.

Słuchała z wielkim zaangażowaniem, a gdy skończyłem mówić, zamyślając się, spojrzała na piękny krajobraz za oknem. Na razie nic nie mówiłem o mamie. Wiedziałem, że chciałaby coś powiedzieć, ale się boi, więc nie naciskałem.

- Mój tata...- ciągnęła powoli- Nie wiem dokładnie, jaki on jest.

Zrobiło mi się jej żal. Co się z nim stało?

- Nie, to nie to, o czym myślisz- odetchnąłem z ulgą- Po prostu jesteśmy biedną rodziną i musiał harować po nocach na nasze utrzymanie.

Mimo wszystko było mi jej szkoda.

- W każdym razie, mów dalej- powiedziała z uśmiechem.
- Z mamą trochę się różnimy, ale mam z nią dobre stosunki. Tylko denerwuje mnie to, że ciągle nazywa mnie Gregoś- opowiedziałem Ellie, dlaczego.
- A masz rodzeństwo, Gregoś?- zapytała specjalnie, żeby mnie zirytować, na co tylko się wyszczerzyłem najbardziej, jak umiałem.
- Mam starszą siostrę- Glorię. Z charakteru jak mama.
- Też cię nazywa Gregoś?- znowu przerwała mi irytującym pytaniem
- Taaa...- odpowiedziałbym jakąś ripostą, ale niestety nic mi na myśl nie przychodziło- Mam jeszcze młodszego brata Lucasa.
- Ooo...W dzieciństwie zawsze chciałam mieć młodszego brata- zamyśliła się przy tych słowach.
- Ja też, ale jak pojawił się Lucas, jakoś mi przeszło- zaśmiałem się na sam powrót do tych wspomnień- za to teraz nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego. Ani bez Glorii. Są po prostu niezastąpieni. A ty masz jakieś rodzeństwo?
- Yyy... mam siostrę. Patricię. I jest dziwna. Ma bardzo chore pomysły i oczywiście muszę być ich częścią. Nie pytaj.

Bardzo mnie to intrygowało, ale nie chciałem nalegać.

- I tak się dowiesz w swoim czasie- zapewniła.

Właśnie wtedy dojechaliśmy do mojej rodzinnej miejscowości- Rumu. To piękne i malownicze miejsce, zresztą jak cały Tyrol. Już nie chodzi o to, że jestem Austriakiem. Po prostu jadąc drogą i widząc góry na tle domów i wznoszącego się nad nimi kościoła, czuło się klimat ten klimat.

- Tu jest cudnie- Ellie nie mogła wyjść z zachwytu. Wcale mnie to nie dziwiło.
- Cieszę się, że ci się tu podoba. Nawet nie wiesz, jak to dla mnie ważne.

Gdy byliśmy już przy domu moich rodziców, zadzwoniłem do drzwi i tylko czekałem na ich reakcję.

- Witaj synku- otworzyła drzwi i spojrzała z radością w oczach- o... witaj. Paul! Pospiesz się Gregor chce nam kogoś przedstawić!- nie musiałem nawet nic mówić.
- Kogo?- pojawił się z prędkością światła.
- Mamo, tato, to jest Ellie, moja dziewczyna. Ellie, to jest mój tata Paul i mama Angelika.
- Bardzo mi miło- powiedziała z uśmiechem Ellie.
- Nam również- zapewniła mama- proszę, wejdźcie.

Wchodząc dalej, znów poczułem to ciepło, co kiedyś. Rodzinny dom ostatnimi czasy kojarzył mi się raczej z gadaniem, że powinienem sobie kogoś znaleźć. Teraz, gdy miałem Ellie, wizyta stała się przyjemna i relaksująca. Uwielbiałem przebywać w tym miejscu i wśród moich najbliższych, przy okazji marzyłem, że może moje dzieci w przyszłości będą tak chętnie wracały do domu jak ja teraz.

Usiedliśmy przy stole, a ja poczułem zapach regionalnej austriackiej potrawy, sznycla wiedeńskiego.

- Mamo, mówiłem ci, że jesteś wspaniała?
- Ostatnio chyba nie.

Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść obiad, co chwilę chwaląc osobę, która go przyrządziła. Zaczęło się także nieuniknione przesłuchanie.

- Skąd jesteś? - zapytał tata.
- Z Anglii, z Londynu. Przyjechałam tu dzięki naszemu wspólnemu koledze- Michaelowi- i tak się jakoś sprawy potoczyły, że poszłam na ich trening i poznałam Gregora.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Gregor w końcu kogoś ma! On to taki wybredny, jeśli chodzi o kobiety...

Mama to zawsze umie powiedzieć o mnie coś dobrego.

- Mamo...- upomniałem ją.
- No dobrze, nie wybredny. On po prostu przestrzega swoich zasad, ale w sumie chwali mu się to. Taki dobry synek z niego.

Gregoś, synek. Tak, mama jest cudowna.

- Mamo...
- No co? Przecież dobrze teraz o tobie mówię- odpowiedziała oburzona.
- Ale już wystarczy...- chciałem ją powstrzymać przed palnięciem czegoś głupiego.
- Niech pani mówi dalej- poprosiła moja dziewczyna i zaśmiała się, patrząc na mnie. Cudownie.
- To tylko powiem, że wydajesz się być naprawdę bardzo miła, skoro mój syn cię zaakceptował. I chcemy, żebyście wiedzieli, że życzymy wam jak najlepiej.

Wow... To naprawdę zrobiło na mnie wrażenie.

- Pewnie już chodziłaś po naszych pięknych Alpach- stwierdził tata, troszeczkę odbiegając od tematu.
- W sumie to niewiele- nieco mnie tym zdziwiła.
- To może teraz pójdziecie z Gregorem, tu jest naprawdę ładnie.
- Nie wyganiaj ich- wtrąciła się mama- Dopiero co przyjechali.
- Gregor musi trzymać formę, przyda mu się krótki spacer po obiedzie- stwierdziła moja dziewczyna i nikt jej się nie sprzeciwił.

Podziękowaliśmy za przepyszne danie i wyruszyliśmy w drogę.

- Jak to się stało, że nie miałaś okazji pochodzić po naszych górach?- zapytałem z niemałym zdziwieniem.
- Sama się temu dziwię. Ale teraz będę mogła to wszystko nadrobić w cudownych okolicznościach- uśmiechnęła się do mnie najpiękniej jak potrafiła.
- Ach tak?- zaśmiałem się.

Zmierzając na szczyt, rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Czułem się tak dobrze... Nie chciałem, żeby ta chwila się kończyła. Dlatego, gdy już dotarliśmy do celu naszej podróży, powiedziałem:

- Chciałbym mieszkać tu, pod Alpami. I założyć rodzinę. Z tobą.

Spodziewałem się entuzjazmu, Ja także albo czegoś w tym stylu. W każdym razie na pewno nie tego.

--------------------
Hej, hej!
Spóźniłam się, ale to przez to, że w tamtym tygodniu była Wielkanoc
(a kto wtedy siedzi i pisze? na pewno nie ja).
W każdym razie trochę słodziłam cały rozdział. Tylko końcówka...
Domyślajcie się. Długo przytrzymam was w niepewności, bo mam teraz
trochę na głowie. Rozdział jedenasty dopiero w okolicach urodzin Stefcia.
Trzymajcie się!
Wasza Kinia :*
PS Chyba macie świadomość, że jeszcze tylko kilka rozdziałów?







2 komentarze:

  1. Spodziewałam się jakiejkolwiek reakcji Ellie, po tym co powiedział jej Gregoś. Nie no... It's a prank! Po niej się można wszystkiego spodziewać -,-
    Rozdział cudny, czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mnie tu dawno nie było, ale cóż rozdział wspaniały <3
    Jejku, myślałam, że ona jakoś zareaguje, a tu nic ;;
    Kiedy kolejny? Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie --> http://niebezpieczne-loty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń